Diagnostyka wzrostu

Dlaczego właściciel firmy staje się koordynatorem marketingu?

W wielu małych i średnich firmach marketing teoretycznie działa. Jest strona, są reklamy, pojawiają się treści, czasem dochodzi SEO, analityka, poprawki techniczne i kolejne pomysły na rozwój. Z zewnątrz wygląda to nawet całkiem dobrze. Problem zaczyna się wtedy, gdy właściciel firmy orientuje się, że zamiast prowadzić biznes, coraz więcej czasu spędza na spinaniu ludzi, zadań, terminów i niedomkniętych tematów.

To jeden z najbardziej niedoszacowanych problemów organizacyjnych w marketingu. Nie dlatego, że od razu widać go w Excelu czy w raporcie z kampanii. Widać go raczej w codzienności: ktoś czeka na materiały, ktoś inny na wdrożenie, ktoś trzeci nie ma pełnego kontekstu, a właściciel firmy staje się przekaźnikiem informacji między wszystkimi stronami.

Na tym etapie problemem bardzo często nie jest już jedna reklama, jeden kanał albo jeden wykonawca. Problemem staje się sposób, w jaki marketing jest zorganizowany.

Ten artykuł pomoże Ci zrozumieć, dlaczego właściciel firmy tak często wpada w rolę koordynatora marketingu, jakie są tego skutki i jak odzyskać kontrolę bez dokładania sobie kolejnych obowiązków.

Spis treści

Skąd bierze się ten problem

Na początku wszystko zwykle wydaje się proste. Firma ma stronę internetową, zleca reklamy, ktoś publikuje treści, ktoś inny poprawia technikę albo analitykę. Dopóki działań jest niewiele, właściciel firmy jeszcze daje radę to wszystko dogadywać „na bieżąco”. Problem zaczyna się wtedy, gdy marketing przestaje być pojedynczą usługą, a staje się układem zależności.

To właśnie wtedy właściciel firmy zaczyna pełnić rolę, której nikt formalnie mu nie przypisał. Musi tłumaczyć ofertę, ustalać priorytety, pilnować wdrożeń, łączyć kontekst między wykonawcami, dopominać się o terminy i oceniać, co jest naprawdę ważne. Im bardziej rozproszony jest marketing, tym częściej to właśnie on staje się centralnym punktem całego procesu.

W praktyce nie wynika to z ambicji właściciela, tylko z luki organizacyjnej. Kiedy nikt nie odpowiada za całość, odpowiedzialność naturalnie wraca do osoby, która najbardziej czuje ciężar wyniku biznesowego.

Jak to wygląda w praktyce?

Najczęściej nie wygląda to spektakularnie. To raczej suma drobnych sytuacji, które z czasem zaczynają zjadać coraz więcej czasu i uwagi:

  • właściciel przekazuje te same informacje kilku różnym osobom,
  • musi sprawdzać, czy reklama ma już gotową stronę docelową,
  • dopytuje, czy wdrożenie zostało zrobione i czy pomiar działa poprawnie,
  • rozstrzyga, co ma być priorytetem, bo wykonawcy widzą tylko swój wycinek,
  • zbiera raporty, ale nadal nie ma pewności, co z nich naprawdę wynika,
  • jest ostatnią osobą, do której wracają wszystkie niedomknięte tematy.

Z boku wygląda to często jak zwykłe „trzeba pilnować marketingu”. W praktyce jest to już sygnał, że marketing w firmie nie działa jako system, tylko jako zbiór działań, które trzeba ręcznie sklejać.

Dlaczego to jest groźne dla firmy?

Największe ryzyko polega na tym, że właściciel firmy przestaje zajmować się tym, co powinno być jego główną rolą: kierunkiem firmy, sprzedażą, decyzjami, rozwojem i priorytetami. Zamiast tego zaczyna obsługiwać marketing operacyjnie.

To ma kilka konsekwencji. Po pierwsze, marketing nadal może wyglądać na aktywny, ale firma traci tempo. Po drugie, rośnie koszt poznawczy i emocjonalny — właściciel cały czas musi „mieć to w głowie”. Po trzecie, zaczyna spadać jakość decyzji, bo uwaga jest rozproszona między dziesiątki drobnych spraw.

W polskich analizach dotyczących cyfryzacji i rozwoju MŚP regularnie wraca ten sam problem: ograniczony czas właściciela, deficyt kompetencji wdrożeniowych i wdrażanie rozwiązań punktowo, bez szerszej logiki organizacyjnej. To ważny kontekst, bo pokazuje, że przeciążenie właściciela nie jest „jego słabością”, tylko częstym skutkiem źle ułożonego modelu pracy.

Najczęstsze objawy przeciążenia właściciela marketingiem

  • właściciel jest głównym kanałem komunikacji między wykonawcami,
  • bez jego akceptacji lub doprecyzowania większość tematów stoi,
  • marketing generuje coraz więcej aktywności, ale nie daje poczucia kontroli,
  • pojawiają się opóźnienia wynikające nie z braku pracy, tylko z braku koordynacji,
  • nikt poza właścicielem nie ma pełnego obrazu tego, co dziś jest naprawdę ważne,
  • firma ma wykonawców, ale nie ma jednej logiki działania.

Jeżeli widzisz u siebie taki układ, bardzo możliwe, że problem nie leży w za małej liczbie działań, tylko w tym, że marketing jest zorganizowany zbyt ręcznie.

Co jest prawdziwą przyczyną?

Najczęściej nie chodzi o to, że ludzie są niezaangażowani albo „nikt nic nie robi”. Prawdziwa przyczyna jest zwykle bardziej systemowa.

Najczęstsze źródła problemu to:

  • brak jednej osoby odpowiedzialnej za kierunek i kolejność działań,
  • rozdzielenie strony, reklam, treści i analityki między kilka podmiotów bez spójnego prowadzenia,
  • brak jasnych priorytetów biznesowych,
  • brak procesu, w którym marketing dostaje informację zwrotną ze sprzedaży,
  • ocenianie marketingu po aktywności zamiast po jakości decyzji i spójności wdrożeń.

To ważne, bo jeśli źródło problemu jest organizacyjne, dokładanie kolejnej usługi albo kolejnej osoby może sytuację jeszcze pogorszyć. Firma zacznie robić więcej, ale niekoniecznie mądrzej.

Jak z tego wyjść?

Pierwszy krok nie polega na tym, żeby robić jeszcze więcej. Polega na tym, żeby odjąć chaos i uprościć układ odpowiedzialności.

Najczęściej sensowna droga wygląda tak:

  1. nazwij wąskie gardła – gdzie dziś właściciel najczęściej musi wchodzić operacyjnie,
  2. uporządkuj priorytety – co naprawdę jest najważniejsze dla firmy w najbliższym okresie,
  3. zmniejsz liczbę punktów styku – im mniej ręcznego przekazywania informacji, tym lepiej,
  4. ustal jedną logikę działania – strona, reklamy, treści i pomiar muszą pracować na ten sam cel,
  5. oddziel decyzje właścicielskie od bieżącej koordynacji – właściciel powinien ustalać kierunek, a nie kleić proces dzień po dniu.

W praktyce bardzo często już samo uporządkowanie odpowiedzialności zmniejsza liczbę tematów wracających do właściciela. I to zwykle daje firmie większy zysk niż dokładanie kolejnych aktywności marketingowych.

Kiedy potrzebny jest inny model działania?

Jeżeli właściciel firmy zbyt długo pełni funkcję koordynatora marketingu, trzeba zadać sobie jedno uczciwe pytanie: czy firma potrzebuje jeszcze jednego wykonawcy, czy już innego modelu działania?

Moment graniczny zwykle wygląda tak: marketing istnieje, ale jest rozproszony; wykonawcy są, ale nikt nie odpowiada za całość; raporty są, ale decyzje nadal wracają do właściciela. W takim układzie rozwiązaniem często nie jest kolejna usługa, tylko uporządkowanie modelu pracy.

Jeżeli chcesz zobaczyć, jak taki model może wyglądać w praktyce, przejdź do artykułu Outsourcing marketingu dla firm – kiedy ma sens i jak działa.

Co dalej?

Właściciel firmy nie powinien być centrum operacyjnego marketingu. Powinien nadawać kierunek, ustalać priorytety i podejmować decyzje, a nie codziennie spinać dziesiątki zależności między ludźmi i zadaniami.

Jeżeli czujesz, że marketing coraz bardziej zabiera Ci uwagę zamiast budować przewidywalność, zacznij od nazwania problemu. Nie pytaj wyłącznie, „czy reklamy działają”, ale też: „czy cały model marketingu w firmie ma dziś sens?”.

Pomocne będą też te dwa materiały:

Masz wrażenie, że marketing bardziej Cię obciąża, niż odciąża?

Jeżeli właściciel firmy musi stale koordynować stronę, reklamy, treści i wdrożenia, problem zwykle nie leży w jednym kanale. Problemem jest model działania.

Zobacz ofertę MMarketing.

FAQ

Dlaczego właściciel firmy staje się koordynatorem marketingu?

Najczęściej dlatego, że nikt nie odpowiada za całość procesu, a marketing jest rozdzielony między kilka osób lub usług. Odpowiedzialność naturalnie wraca wtedy do osoby, która najbardziej czuje ciężar wyniku.

Czy to oznacza, że wykonawcy są źli?

Nie. Często problem nie leży w jakości pojedynczych specjalistów, tylko w braku spójnego modelu pracy i jasnej odpowiedzialności za całość.

Po czym poznać, że marketing jest źle zorganizowany?

Po tym, że właściciel musi stale dopowiadać kontekst, pilnować terminów, łączyć ludzi i rozstrzygać drobne tematy operacyjne, mimo że firma ma już wykonawców i narzędzia.

Jak wyjść z roli koordynatora marketingu?

Trzeba uprościć układ odpowiedzialności, uporządkować priorytety i ograniczyć liczbę ręcznych zależności między ludźmi i zadaniami. Często oznacza to zmianę modelu działania, a nie tylko zmianę jednej usługi.

Źródła

4/5 - (1 vote)

O Mariusz Cetnarski

Mariusz Cetnarski — przedsiębiorca, marketing manager oraz praktyk SEO/SEM, specjalizujący się w marketingu internetowym, rozwoju sprzedaży i budowaniu skutecznych struktur działania. Od 2011 roku związany z branżą digital, od 2016 roku rozwija własny biznes w modelu outsourcingowym, łącząc kompetencje marketingowe, technologiczne oraz wdrożeniowe. Na co dzień wspiera firmy w obszarach SEO, kampanii reklamowych, contentu, analityki, automatyzacji i rozwoju obecności online. Stawia na praktyczne rozwiązania, mierzalne efekty i marketing osadzony w realnych potrzebach biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *